Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×

Janusz ŚWITAJ 12 oddechów na minutę AUTOBIOGRAFIA

Jak kupować?
  • 3 osoby licytowały, wygrał (136)
  • Zakończona (śro 23 sty 2013 17:42:04 CET)

Aktualna cena

11,50

Licytacja zakończona

Koszty dostawy
List polecony priorytetowy 5,60 zł

Wszystkie opcje

Wysyłka w ciągu 24 godzin

Sprzedający (23)

97,6 % pozytywnych komentarzy

Zobacz wszystkie komentarze

Wszystkie przedmioty sprzedającego
Pytanie do sprzedającego
  • Opis
  • Dostawa i płatność

12 Oddechów na Minutę

 

Autor: Janusz Świtaj

Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania: 2008
Stron: 184
Stan: bardzo dobry - a minusem jest niewielkie zadrapanie na okładce ok.3cm x 1mm. Taką książkę kupiłam.
Strony są w idealnym stanie !!!
Książkę czyta się jednym tchem!
Fragment:

Mam dwanaście oddechów na minutę… Tylko na wydechu mogę wydać głos. Mówię z przerwami… Wtedy respirator ma wdech… Po co Wam o tym wspominam? Żebyście dobrze wyobrazili sobie mój głos… To ja opowiadam Wam tę historię… Jestem jej bohaterem… i narratorem. Musicie ją słyszeć tak… jak ja Wam ją… opowiadam. To nie jest mocny… i dobrze postawiony… głos lektora… który pewnie włącza Wam się w głowie… z pierwszymi słowami książki. To nie jest głos… któremu towarzyszą wymowne gesty… Nie ma miejsca na pauzy… i podniesiony ton. Nie da się tego zrobić… Mój Pan i władca… respirator marki Airox… decyduje o tym… kiedy mogę się odezwać… Z gestami rozstałem się… kilkanaście lat temu…
Żeby dobrze zrozumieć… to, co mówię… musicie słuchać w tempie… dwunastu oddechów na minutę… Musicie pamiętać… że od pewnego czasu… jestem właśnie tym głosem… który musi starczyć… niemal za całe moje istnienie. [...]

Dawca

Wyjeżdżamy z CPN-u z pełnym bakiem. Rafał podekscytowany całą akcją z „darmową” benzyną, dla mnie normalka. Kierujemy się na Wodzisław. Po chwili dojeżdżamy do drogi głównej. Przejeżdża przez skrzyżowanie liaz z naczepą TIR. Patrzę w lewo, wlecze się czerwony podmiejski autobus, za nim sznur samochodów, bo nikt go nie może wyprzedzić - taki duży ruch w obie strony. Sporo aut ciężarowych, więc nawet motorem na trzeciego się nie zmieścimy. Szybka decyzja, po gazie i hop - jesteśmy przed autobusem. Idę o zakład, że ktoś z ludzi w autobusie widzących, jak wskoczyliśmy przed niego, mruknął pod nosem:
- Kolejny dawca! - przecież tak mówią o pędzących motocyklistach.
Liaz, który przejechał przed nami, rośnie mi w oczach. Kurde, on hamuje! „Stopy” ledwo mu widać. Hamuję ostro, dym idzie z opony…, ale tylko tylnej. Przedni hamulec nie łapie! Kurde, przecież go nie mam, zapomniałem! Nie wyrobimy się!
- Rafał, wyskakuj, nie wyhamuję!
Tak krzyknąłem, że bez słowa zsunął się z motoru i przetoczył po asfalcie. Przede mną już tylko naczepa… Głuchy huk! Walę głową w naczepę. Cały motor zmieścił się pod nią, nie miała (wtedy nie było takiego obowiązku) tylnej atrapy, która zatrzymuje na sobie osobowe auta i motory. Pełen impet uderzenia ląduje więc na moim kasku.
Upadam na asfalt. Jeśli straciłem świadomość, to na sekundy. Widzę nad sobą ludzi z autobusu. Próbują podnieść mi głowę. Chcą zdjąć kask, ale nie odpięli paska! Zaraz mi urwą łeb!
Kierowca liaza wyskakuje i krzyczy w szoku:
- To nie moja wina! To nie moja wina!
Patrzę na Rafała, podchodzi do mnie, jest bez szwanku.
- Gdzie motor? - pytam.
- Pokazuje na chodnik. Stoi. Ledwie zadrapany.
- Rafał… - mówię - ja… umieram…
Tracę przytomność. Jakimś cudem podnoszę się. Robię kilka kroków. Siadam na krawężniku. Jest mi słabo. Zatapiam twarz w rękach, przewracam się na bok.

Nie wiem, dlaczego, ale czuję, że jest ze mną bardzo źle. [...]



Dodano 2013-01-13 17:42:46
Janusz! Jesteś wspaniały!!! Wielki szacunek!!!


Dodano 2013-01-13 21:45:45
Zgadzam się na przesyłkę ekonomiczną, tańszą o 1zł oraz wysyłkę kilku przedmiotów w jednej paczce. POZDRAWIAM!