Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×

ATLAS CHMUR -Wędrujący po Polsce naszyjnik larimar

Jak kupować?
  • 72 osoby licytowały, wygrał (2)
  • Zakończona (nie 12 sty 2014 22:30:00 CET)

Aktualna cena

2 125,00

Licytacja zakończona

Koszty dostawy
Przesyłka kurierska 20,00 zł
Odbiór osobisty 0,00 zł

Wszystkie opcje

Sprzedający (53)

100,0 % pozytywnych komentarzy

Zobacz wszystkie komentarze

Wszystkie przedmioty sprzedającego
Pytanie do sprzedającego
  • Opis
  • Dostawa i płatność

 
Już wiele razy zaprzyjaźnione i połączone wspólną pasją twórczynie biżuterii dawały wyraz temu, że potrafią pomagać, a w tym roku, po raz kolejny, robią to biorąc licznie udział we wspólnym projekcie.

Siedząc przed monitorami, przebierając w błyszczących koralikach, przy aromatycznej kawie czy gorącej herbacie oraz plotkując zaciekle o tym i o owym, postanowiłyśmy stworzyć, a następnie oddać w Wasze ręce wyjątkowy projekt, którym jest


czyli naszyjnik wędrujący po calutkiej Polsce i w tej podróży powstający niemal od zera w pracowniach kolejnych 11 twórczyń-biżuteryjek :)
W połowie października 2013 roku, na wędrówkę po Polsce wyruszyły trzy malutkie, srebrne serduszka oraz, przywiezione z dalekiej Azji, trzy niezwykłej urody kamienie.

W swoją podróż wyjechały z niewielkiej podkrakowskiej wsi, a krążyć miały po całym kraju – z Podkarpacia aż po pobrzeża Bałtyku, z Podlasia po Wielkopolskę. Odwiedziły kilkanaście bardzo uzdolnionych osób, które oddając im odrobinkę własnego serca, swój talent i swoją pasję, przekształciły je w trzy naszyjniki.

Naszyjniki zupełnie niezwykłe, bo nikt nie wiedział na początku, jak będą ostatecznie wyglądały…

Całym planem dla tego przedsięwzięcia, i całą jego magią, było założenie, że nie ma na nie żadnego planu :) Naszyjniki wędrowały od jednej biżuteryjki do drugiej i każda dołożyła do nich coś "swojego" - element zrobiony w ulubionej przez siebie technice, ubrany w wybrane przez siebie kamienie, i wykonany tylko i wyłącznie według własnego uznania.

I żadna z nich nie wiedziała, co tak naprawdę dostanie od poprzedniej, ani co wyśle następnej :)

Mimo tego, a może właśnie dzięki temu, powstały takie cuda!

Trzy niebywałej urody naszyjniki, o których przygodach można przeczytać na stworzonej w tym celu stronie internetowej naszej akcji:

A na tej aukcji, z nieskrywaną dumą i ogromną przyjemnością, prezentuję

czyli naszyjnik z larimarem - niezwykłej urody minerałem, wydobywanym ręcznie tylko w jednym miejscu na świecie i w tylko jednej kopalni – na Dominikanie, skąd trafia między innymi do Azji, gdzie wprawieni w fachu szlifierze przekształcają surowe bryłki w kamienie jubilerskie :)

Na naszej stronie, w sekcji poświęconej temu projektowi, przeczytacie bardzo szczegółowo, jak to się stało, że ten Wędraś, którego w świat wypuszczałam z troską jako niepozorne, srebrne serduszko i niezwykłej urody kamień, wrócił do mnie jako piękny, w najdrobniejszych detalach dopracowany, okazały, oszałamiająco piękny naszyjnik ze srebra :)

Podejrzycie Twórczynie przy pracy, zobaczycie, gdzie to Atlas chmur nie był i czego to nie widział, i jak rozwijał się w ciągu swojej podróży.

Ja mogę Wam jedynie w wielkim skrócie przybliżyć, co przeżył nasz chmurny podróżnik w ciągu tego wyjątkowego czasu. Tylko spójrzcie, gdzie się podziewał! :)
(możecie także zerknąć na mapę w większym rozmiarze: klik!)

 
A. Przepiękny larimar, przywieziony z Chin specjalnie do naszej akcji, osobiście przekazała mi Kasia Grynda.

Pasją Kasi są naturalne minerały i... podróże do Azji, więc przynajmniej dwa razy do roku się tam wybiera, łącząc pracę z przyjemnością. Niemal rok temu postanowiła, że trzy kolejne, tegoroczne Wędrasie otrzymają od niej specjalnie wybrane, rzadkie i wyjątkowej urody kamienie, więc przywiozła je dla nas do Polski już wiosną, aby poczekały na właściwy moment :) Duży kaboszon larimaru w kształcie łzy był jednym z nich.

B. Wędraś swoją podróż po Polsce rozpoczął więc jako kamień i malutkie srebrne serduszko, które powstało w mojej pracowni pod Krakowem.

Gdy tylko myśl o ponownym rozpoczęciu przygody z Wędrasiami zaświtała w mojej głowie, wiedziałam doskonale, że i w tym roku, razem z bajecznym larimarem od Kasi, w drogę wyruszy srebrne serduszko. Koronkowe i malutkie, wielkości opuszka serdecznego palca :)

C. Serduszko razem z kamieniem osobiście przekazałam Marceli Krukowieckiej, która przygotowała dla larimara srebrne „ubranko” szyte na miarę :) „Ubranko” ozdobione ślimaczkami ze srebrnego drutu, z miejscem na moje serce na rewersie :)
D. Poruszając się nadal po Krakowie, zaczątek Wędrasia odbył samochodową podróż do pracowni Agnieszki Sadowskiej.

Agnieszka z kawałków srebrnego drutu ukształtowała filigranową koronę, którą ozdobiła malutką białą perełką naturalną.

E. Kolejny przystanek chmurnego podróżnika znajdował się również w Krakowie, dzięki czemu jego przekazanie mogło odbyć się osobiście – z rąk Agnieszki Sadowskiej do rąk Agnieszki Hopkowicz.

Tutaj główny element naszyjnika doczekał się dwóch listków o serduszkowych kształtach i oczkach z błękitnego kwarcu. Listki powstały z glinki srebra Art Clay Silver, techniką, w której Agnieszka jest prawdziwą mistrzynią!

F. Po skończonej pracy, Agnieszka wysłała wreszcie Wędrasia w daleką podróż – do pracowni Joasi Wulkiewicz.

Po obejrzeniu zaczątku naszyjnika z każdej możliwej strony, Joasia, pełna obaw, przystąpiła do pracy. Pomysł podsunęła jej nazwa Wędrasia – skoro jest „Atlasem chmur”, to powinien być niesiony podmuchami wiatru :) Trochę glinki srebra, kilka godzin pracy i nowe skrzydełka ozdobione białymi perełkami były gotowe :)

G. Ledwo nasz podróżnik wyruszył w Polskę z Krakowa, a już do niego wrócił :) Tym razem zjawił się u Ani Mazoń.

Obserwując kolejne etapy podróży naszyjnika, Ania wiedziała już, że motywem, o który będzie go chciała wzbogacić, są ptaki! Z glinki srebra ulepiła zatem maleńką jaskółkę, szybującą pośród roślinnych ornamentów :) Jednak jeden nowy element to dla Ani było za mało ;) Dlatego stworzyła jeszcze dwie zawieszki, zdobiąc je granatowymi perłami :)

H. Z pracowni Ani Mazoń Atlas chmur pojechał do Ani Zalewskiej,

która na paczuszkę od listonosza oczekiwała z ogromną niecierpliwością. Po pierwszym zachwycie, drugim zachwycie, trzecim zachwycie i lekkiej panice ;) zabrała się do pracy, zaczynając od dopasowania kamieni. Wybrała maleńkie mleczne kamienie księżycowe, które stały się główną ozdobą skrzydełek spinających wisiorki jej poprzedniczki z oprawą larimara. Jeszcze tylko wycinanie blachy, fakturowanie, wygięcie brzegów, dolutowanie opraw, zakucie kamieni i nowe oblicze Wędrasia gotowe!

I. Następnym przystankiem chmurnego podróżnika była pracownia Gosi Sowy na przepięknym Roztoczu.

Koncepcja kolejnych elementów kiełkowała w głowie Gosi jeszcze zanim paczuszka dotarła do jej drzwi, jednak całkowicie legła w gruzach, kiedy zobaczyła naszyjnik na żywo ;) Nowy pomysł narodził się gdy tylko Gosia chwyciła w ręce szczypce, a efektem kilku godzin pracy stały się ażurowe arabeski ze srebrnego drutu, ozdobione fasetowanymi briolettami błękitno-szarego chalcedonu.

J. Spakowaną paczuszkę Małgosia wysłała na drugi koniec Polski – do Olgi Bogucewicz,

Swój wkład do Wędrasia Olga obmyślała już od dłuższego czasu, nie mogąc z nerwów spać po nocach ;) Szkicowała pomysły, gromadziła materiały i jedyne czego była pewna, to że nad elementem z jaskółką zrobi malutkie gronko z granatowych perełek keishi. I kiedy dostała naszyjnik w swoje ręce, nieźle narozrabiała ;) Odpięła część elementów, zamocowała je w innym układzie i dołożyła od siebie skrzydełka wykonane ze srebrnego drutu w technice wire-wrapping, ozdobione białymi perełkami i kuleczkami niebieskich jadeitów.

K. Dzięki uprzejmości PKP ;) Atlas chmur bardzo szybko dotarł nad morze, gdzie przejęła go Ula Jurkiewicz.

Z jej szkiców i pomysłów niezmiennie wyłaniały się dwa motywy: chmurki i ptaszki :) Nie zastanawiała się więc długo i wędrujący naszyjnik wzbogaciła o oba te elementy, dodając jeszcze maleńkie labradoryty z błękitnymi refleksami.

L. Kolejnym przystankiem chmurnego podróżnika było malownicze Podlasie, gdzie, niestety na bardzo krótko, zagościł w pracowni Ady Socińskiej - Staniewicz.

Odwiedziny gościa okazały się być dla Ady jedną wielką walką z przeciwnościami – brakiem czasu i… brakiem prądu… Była jednak na tyle zdeterminowana, że swoje przepięknie zdobione elementy z glinki srebra wykonała pracując przy świecach! Zdążyła jeszcze wzbogacić maleńkie gronko Olgi oponkami szafirów i kwarców, nie zdążyła jednak zamocować srebrnych płatków, więc spakowała wszystko do pudełka i naszyjnik w kawałkach wysłała z powrotem do Krakowa.

M. Tutaj, na ostatnie szlify przejęła go znowu Marcela Krukowiecka, która nadała larimarowi pierwszą oprawę.

Na swoją pracę Marcela miała jeszcze mniej czasu niż Ada – zaledwie kilka godzin! Nie namyślała się więc długo i do mojego serduszka umieszczonego z tyłu oprawy kamienia, dolutowała delikatne ozdoby ze srebrnego drutu. Potem wykonała skomplikowaną operację połączenia luźnych elementów Ady ze swoją cargą i zabrała się za polerowanie całości. Niestety podczas polerowania okazało się, że elementy Ady trzeba odczepić – Marcela bardzo pomysłowo przekształciła je w ozdobne zapięcie, rozmontowując przy okazji połowę naszyjnika i składając go w nową całość ;)

Po całej swojej podróży, po przebyciu prawie 3800 km, po przejściu przez ręce tylu zdolnych osób, po wszystkich zabiegach, którym go poddano, nasz wędrujący naszyjnik prezentuje się tak:

A tu zbliżenie na misternie zdobiony element centralny z larimarem, kwarcami, perłami hodowlanymi, kamieniami księżycowymi i gronkiem szafirów i perełek keishi. Tylko spójrzcie na to magiczne serce Atlasu chmur, pełne podniebnych i roślinnych ornamentów wykonanych rękami Marceli, obu Agnieszek i obu Ań:

...i na detale stworzone przez Gosię, Adę i Ulę (ptaszek!):
oraz chmurkę Uli i arabeski Olgi:
 
A tu srebrne podmuchy wiatru od Asi i zapięcie - piękne zapięcie Ady i Marceli, które wieńczy dzieło!
Nawet odwrotna strona tego obłędnego naszyjnika zwala z nóg! Spójrzcie, ile tam zdobień i jak wiele pracy włożonej w coś, czego niby nie widać, a jednak daje satysfakcję :)
Już teraz wiem, że będzie mi bardzo trudno rozstać się z tym naszyjnikiem, gdy aukcja się zakończy i będzie trzeba zapakować go w pudełko i przekazać kurierowi, który dowiezie go do zwycięzcy :)

Nasz chmurny Wędraś wygląda ażurowo i delikatnie, ale jest całkiem bogatym naszyjnikiem. Waży 86,1 grama i wykonany jest w całości wyłącznie ze srebra (próby 925 oraz 999) oraz białych i granatowych pereł, chalcedonów, kwarców, szafirów, kamieni księżycowych i labradorytów oraz najważniejszego ze wszystkich: larimaru.

Jego obwód to ok. 51,5 cm + 6 cm łańcuszka do dodatkowej regulacji.

Wędraś, choć sam w sobie jest wyjątkowo piękny, prawdziwej urody nabiera na kobiecie. Przyznacie mi rację, gdy spojrzycie na klimatyczne fotografie, które wykonał dla nas Arek Rząd (Redroom). Przepiękna modelka, Ewa Glapa, w makijażu wykonanym przez Iwonkę Rząd, w naszym chmurnym Wędrasiu prezentuje się cudnie!



Ale nie ona jedna!

Historia Wędrasia, jego niebywała podróż i zaskakujące przygody zachwyciły również szczerze Rozalię Mancewicz, Miss Polonię z 2010 roku. Przesympatyczna Rozalka długo i z zapartym tchem słuchała opowieści o chmurnym naszyjniku przed sesją zdjęciową, w której uczestniczyła, dokładając swoją cegiełkę do naszej WOŚP-owej akcji :)


Sesja zdjęciowa z udziałem Rozalii była prawdziwą przyjemnością, bo pracowali przy niej fantastyczni ludzie: nasza zawsze uśmiechnięta fotograf - Marta Piskorek, jej fachowy asystent, Tomek Wilczkiewicz, mistrzyni makijażu - Ania Wygoda i profesjonalistka od fryzur - Justyna Zastąpiło, a do tego fantastyczna ekipa DaWandy, która zgodziła się udostępnić swój showroom (oraz sukienkę z kolekcji Kasia Miciak Design) i Monika pomagająca w organizacji.

Dziękujemy za Waszą pomoc! :)

Dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy każdy grosz się liczy, dlatego licytację tego cuda zaczynamy od złotówki :) Zaś więcej o naszej akcji i wszystkich jej projektach możecie przeczytać na naszym blogu: