Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×

Wędraś sutaszowy NON OMNIS MORIAR naszyjnik

Jak kupować?

Aktualna cena

2 950,00

Licytacja zakończona

Koszty dostawy
Przesyłka kurierska 25,00 zł

Wszystkie opcje

Sprzedający (59)  

100,0 % pozytywnych komentarzy

Zobacz wszystkie komentarze

Wszystkie przedmioty sprzedającego
Pytanie do sprzedającego
  • Opis
  • Dostawa i płatność

 

 

 

Już wiele razy zaprzyjaźnione i połączone wspólną pasją twórczynie biżuterii dawały wyraz temu, że potrafią pomagać, a w tym roku, po raz kolejny, robią to biorąc licznie udział we wspólnym projekcie. Siedząc przed monitorami, przebierając w błyszczących koralikach, przy aromatycznej kawie czy gorącej herbacie oraz plotkując zaciekle o tym i o owym, postanowiłyśmy stworzyć, a następnie oddać w Wasze ręce wyjątkowy projekt, którym jest




 

czyli naszyjnik z niezwykle smutną historią w tle, która w trakcie rozwoju projektu staje się odrobinę pokrzepiająca. Żadna inna biżuteria nie wyzwoli w Was tylu emocji...


 

 

 

Historia tego naszyjnika rozpoczęła się już pół roku temu, latem, kiedy to Agnieszka Jędrusińska spontanicznie wbiła igłę w kilka jedwabistych sutaszowych taśm. Wtedy nikt nie spodziewał się tego, co zatrzęsło tak wieloma sercami… Agnieszka zapadła na zapalenie mięśnia sercowego, a konkretnie na jego najcięższą formę. Zmarła po 10 dniach walki, w wieku 30 lat, pozostawiając rodzinę i przyjaciół w głębokiej rozpaczy.


 

 

Była jedną z nas, biżuteryjką, corocznie wspierającą akcje dla WOŚP. Nie mogłyśmy pozwolić jej tak po prostu odejść, zniknąć po cichu z naszego świata. Mąż Agnieszki znalazł w jej rzeczach zalążek pracy sutaszowej, którą pozwolił nam wykorzystać w tegorocznej edycji "Biżuteryjek dla WOŚP". Ku pamięci Agnieszki. "Non omnis moriar", mogłaby teraz powiedzieć.


Nie znałyśmy zamierzeń Agnieszki - po rozmiarach użytych przez nią kamieni domyśliłyśmy się tylko, że planowała wykonanie naszyjnika. Postanowiłyśmy kontynuować jej zamysł, tworząc pierwszego sutaszowego Wędrasia, czyli naszyjnik wędrujący po Polsce, odwiedzający pracownie różnych polskich twórczyń. Każda z nas zostawiła w naszyjniku cząstkę własnych emocji, doszywając do niego z ogromnym sentymentem i zadumą kolejne taśmy i koraliki, kierując się wyłącznie własnymi odczuciami. Żadna z nas nie wiedziała natomiast, jaki będzie efekt końcowy. Wędraś sutaszowy był dla nas nie lada wyzwaniem.


Okazało się jednak, że wspólnymi siłami, mając w sercu wspaniałą ideę oraz chęć kontynuacji dzieła koleżanki - można stworzyć istne cuda! Oszałamiające i zaskakujące. Na naszej stronie, w sekcji poświęconej temu projektowi, znajdziecie szczegółowe opisy przeżyć Wędrasia i jego twórczyń na każdym z przystanków. Tu zaserwujemy Wam jedynie skrót procesu twórczego i towarzyszących mu emocji.


 

 

Okazało się jednak, że wspólnymi siłami, mając w sercu wspaniałą ideę oraz chęć kontynuacji dzieła koleżanki - można stworzyć istne cuda! Oszałamiające i zaskakujące. Na naszej stronie, w sekcji poświęconej temu projektowi, znajdziecie szczegółowe opisy przeżyć Wędrasia i jego twórczyń na każdym z przystanków. Tu zaserwujemy Wam jedynie skrót procesu twórczego i towarzyszących mu emocji.

 


 

Łącznie z udziałem w sesjach zdjęciowych, Wędraś przemierzył ponad 5585 km i zazwyczaj nie przesiadywał u gospodarzy dłużej niż 2-3 dni. Spójrzcie, jak przedstawiały się podróże Wędrasia i jak pięknie rósł na każdym swoim przystanku :)

 

 

A. Wędraś został powołany do życia przez Agnieszkę Jędrusińską. Obszyła ona centralny kamień, skrywając w głowie pomysł i projekt całości. Coś jednak oderwało ją od szycia, wbiła więc igłę w bok pracy, po czym odeszła do innych zajęć. Na pewno nie myślała wtedy, że ktoś dokończy jej wizję z takim rozmachem...


 

 

B. Wówczas Wędraś zawędrował do Borów Tucholskich na wrześniowe spotkanie biżuteryjek. Gdy informacja o śmierci Agnieszki obeszła już nasze kręgi i pozostawiła żal w sercach, bohaterską decyzję podjęła Gosia Sowa, biorąc na siebie ciężar pierwszych haftów i wywożąc zalążek naszyjnika w odległe tereny na południowym wschodzie kraju.

 

 

C. Mniej więcej w tym czasie formowała się grupa osób chętnych do pracy nad tym wyjątkowym projektem. Następna w kolejce ustawiła się Asia Kocur, zapraszając Wędrasia na Śląsk. Dodała od siebie kilka koralikowych pięter, wszywając tu i ówdzie tak charakterystyczne dla niej szare muszle.


D. Stamtąd Wędraś udał się do stolicy. Na tym przystanku Dorota Pasternak wzięła się za drugą stronę pracy, doszywając odrobinę ciemniejszych akcentów i otulając centralny kamień drobnymi koralikami. Ona również pozostawiła igłę Agnieszki na miejscu, ponieważ jak dotąd decyzja co do jej przyszłości wciąż nie była podjęta.

 


 

E. Z kolejnej pracowni Wędraś wyszedł piękniejszy o kilka szczegółów wyhaftowanych ręką Jadwigi Betley i zaczął przybierać formę przywodzącą na myśl bok naszyjnika. Gdy wyruszał z Łomży w dalszą podróż, dyskusje nad rolą igły wciąż trwały...



 

F. Przecinając swoje poprzednie szlaki, Wędraś przybył do Częstochowy. Tam Agata Haladyn rozwinęła drugą stronę pracy, decydując tym samym o ułożeniu naszyjnika i jako pierwsza miała możliwość przymierzenia Wędrasia do dekoltu :) na tym etapie przyszłość igły stawała się coraz bardziej klarowna.



 

G. Wędraś powędrował dalej, pod samą zachodnią granicę, do szczecińskiego warsztatu Eweliny Rząd, która zostawiając w haftach swój (bardzo charakterystyczny zresztą) kawałeczek serca, wybrała także miejsce dla powoli wykluwającego się z poczwarki igłowego skrzydlacza…


H. Właśnie wtedy igła Agnieszki Jędrusińskiej na pewien czas rozstała się z Wędrasiem i zawitała do Ani Mroczek, pozostając w Szczecinie. Ania w pocie czoła rozpoczęła pracę nad oprawieniem igły w srebro. Wykonała piękną bazę, wspaniale eksponującą tak ważny szczegół…



 

 

I. Kiedy Agnieszka Rodo przyjęła Wędrasia we Wrocławiu, podróżował już w samotności, bez igły, która zapoczątkowała jego żywot. Aga przedłużyła boki naszyjnika, dodała mnóstwo błyszczących drobinek, by rozświetlić pracę i wysłała ją w dalszą podróż.


J. W Oświęcimiu Wędrasiem zaopiekowała się Majka Janas - wypracowała dla niego ostateczny kształt, przygotowując tył pod zapięcie i dodała odrobinę pazura w ciemnobrązowych haftach. Gdy Wędraś wracał na Dolny Śląsk, prace nad nim chyliły się ku końcowi.

 

K. W wałbrzyskiej pracowni Ani Szkudlarskiej Wędraś nareszcie połączył się z igłą, która tkwiła w nim od samego początku. Ania stworzyła z niej wspaniałe skrzydlate stworzenie, dobitnie wskazujące na ulotność życia. Frywolitkowe dodatki sprawiły, że naszyjnik, mimo swego rozmiaru, stał się zdecydowanie delikatniejszy.


L. Ostatnim istotnym akcentem w pracy nad Wędrasiem było niesamowite srebrne zapięcie, stworzone pod Krakowem przez Edytę Woźniak, która wykorzystała do niego nostalgiczną fotografię zachodu słońca, wykonaną przez Agnieszkę Jędrusińską!



 

M. Zwieńczeniem tego niebywałego projektu stało się przepiękne, anielskie pudełko, wykonane przez Agnieszkę Sowińską - pudełko symboliczne i idealnie dopasowane do Wędrasia, który otrzymał imię "Non Omnis Moriar".



 

Kiedy Wędraś był już gotowy, trafił "na salony", w światła fleszy! Pierwszą modelką, która zgodziła się pozować w tym oszałamiającym naszyjniku, jest znana wszystkim Kamila Szczawińska, która wkrótce zabłyśnie także jako prowadząca popularnego telewizyjnego programu :) Kamila prezentowała Wędrasia do obiektywu Anki Górajki, jej włosami zajęła się Justyna Zastąpiło, a makijażem Anna Wygoda. Postprodukcja przypadła Magdalenie Ramos, a zdjęcia zostały zrobione w Showroomie GPoland.



To jednak nie wszystko, Wędraś miał zaplanowaną jeszcze jedną magiczną sesję zdjęciową! Emocje towarzyszące tworzeniu Wędrasia postanowiła oddać na fotografiach Anita Suchocka.


 

Do zdjęć pozowała Ewelina Pocztarska, uczesana przez Sylwię Drożniak i umalowana przez Olę Oblicką.


 

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że suknie widoczne na fotografiach zostały uszyte przez Gosię Motas specjalnie na tę okazję! :)


 

Łącznie z udziałem w sesjach zdjęciowych, Wędraś "Non Omnis Moriar" przemierzył ponad 5585 km i zazwyczaj nie przesiadywał u gospodarzy dłużej niż 2-3 dni. Zerknijcie jeszcze na kilka detali...

 


  

i na wyjątkowo piękną oprawę:


Licytację zaczynamy od złotówki, ponieważ dla Orkiestry każdy grosz się liczy  Więcej o naszej akcji i wszystkich jej projektach możecie przeczytać na naszym blogu:


 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 



Dodano 2015-01-11 20:53:29
Biżuteryjki dla WOŚP przypominają - to ostatnia okazja do nabycia niepowtarzalnych prac, a tym samym do zasilenia konta Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy! Tylko dzisiaj!