Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×

SATIN WHITE - Wędrujący po Polsce naszyjnik ślubny

Jak kupować?
  • 33 osoby licytowały, wygrał (1)
  • Zakończona (nie 12 sty 2014 22:35:00 CET)

Aktualna cena

2 550,00

Licytacja zakończona

Koszty dostawy
Przesyłka kurierska 20,00 zł
Odbiór osobisty 0,00 zł

Wszystkie opcje

Sprzedający (52)

100,0 % pozytywnych komentarzy

Zobacz wszystkie komentarze

Wszystkie przedmioty sprzedającego
Pytanie do sprzedającego
  • Opis
  • Dostawa i płatność

 

Już wiele razy zaprzyjaźnione i połączone wspólną pasją twórczynie biżuterii dawały wyraz temu, że potrafią pomagać, a w tym roku, po raz kolejny, robią to biorąc licznie udział we wspólnym projekcie.


Siedząc przed monitorami, przebierając w błyszczących koralikach, przy aromatycznej kawie czy gorącej herbacie oraz plotkując zaciekle o tym i o owym, postanowiłyśmy stworzyć, a następnie oddać w Wasze ręce wyjątkowy projekt, którym jest

czyli naszyjnik wędrujący po calutkiej Polsce i w tej podróży powstający niemal od zera w pracowniach kolejnych 12 twórczyń-biżuteryjek :)

 

W połowie października 2013 roku, na wędrówkę po Polsce wyruszyły trzy malutkie, srebrne serduszka oraz, przywiezione z dalekiej Azji, trzy niezwykłej urody kamienie.


W swoją podróż wyjechały z niewielkiej podkrakowskiej wsi, a krążyć miały po całym kraju – z Podkarpacia aż po pobrzeża Bałtyku, z Podlasia po Wielkopolskę. Odwiedziły kilkanaście bardzo uzdolnionych osób, które oddając im odrobinkę własnego serca, swój talent i swoją pasję, przekształciły je w trzy naszyjniki.

Naszyjniki zupełnie niezwykłe, bo nikt nie wiedział na początku, jak będą ostatecznie wyglądały…
Całym planem dla tego przedsięwzięcia, i całą jego magią, było założenie, że nie ma na nie żadnego planu :) Naszyjniki wędrowały od jednej biżuteryjki do drugiej i każda dołożyła do nich coś "swojego" - element zrobiony w ulubionej przez siebie technice, ubrany w wybrane przez siebie kamienie, i wykonany tylko i wyłącznie według własnego uznania.

I żadna z nich nie wiedziała, co tak naprawdę dostanie od poprzedniej, ani co wyśle następnej :) 

Mimo tego, a może właśnie dzięki temu, powstały takie cuda!

Trzy niebywałej urody naszyjniki, o których przygodach można przeczytać na stworzonej w tym celu stronie internetowej naszej akcji:

A na tej aukcji, z nieskrywaną dumą i ogromną przyjemnością, prezentuję

 

czyli ślubny naszyjnik z naturalnym, wyjątkowej urody kamieniem księżycowym.


Na naszej stronie, w sekcji poświęconej temu projektowi, przeczytacie bardzo szczegółowo, jak to się stało, że ten Wędraś, którego w świat wypuszczałam z troską jako niepozorne, srebrne serduszko i niezwykłej urody kamień, wrócił do mnie jako piękny, w najdrobniejszych detalach dopracowany, okazały, oszałamiająco piękny naszyjnik ze srebra :)


Podejrzycie Twórczynie przy pracy, zobaczycie, gdzie to Satin White nie był i czego to nie widział, i jak rozwijał się w ciągu swojej podróży.


Ja mogę Wam jedynie w wielkim skrócie przybliżyć, co przeżył nasz księżycowy podróżnik w ciągu tego wyjątkowego czasu. Tylko spójrzcie, gdzie się podziewał! :)
(możecie także zerknąć na mapę w większym rozmiarze: klik!)

A. Przepiękny, naturalny kamień księżycowy, przywieziony z indonezyjskiej wyspy Bali specjalnie do naszej akcji, osobiście przekazała mi Kasia Grynda.

Pasją Kasi są naturalne minerały i... podróże do Azji, więc przynajmniej dwa razy do roku się tam wybiera, łącząc pracę z przyjemnością. Niemal rok temu postanowiła, że trzy kolejne, tegoroczne Wędrasie otrzymają od niej specjalnie wybrane, rzadkie i wyjątkowej urody kamienie, więc przywiozła je dla nas do Polski już wiosną, aby poczekały na właściwy moment :) Duży, fasetowany kaboszon kamienia księżycowego w kształcie łzy był jednym z nich.

B. Wędraś swoją podróż po Polsce rozpoczął więc jako kamień i malutkie srebrne serduszko, które powstało w mojej pracowni pod Krakowem.

Gdy tylko myśl o ponownym rozpoczęciu przygody z Wędrasiami zaświtała w mojej głowie, wiedziałam doskonale, że i w tym roku, razem z nieziemskim kamieniem księżycowym od Kasi, w drogę wyruszy srebrne serduszko. Koronkowe i malutkie, wielkości opuszka serdecznego palca :)

C. Serduszko razem z kamieniem przekazałam Bożenie Jakubowskiej,

która swoje działania rozpoczęła od wykonania srebrnej oprawy dla kaboszonu. Następnie serduszko, które otrzymała ode mnie, zlutowała z przepięknymi filigranami ze srebra, w których tworzeniu nie ma sobie równych i umieściła tuż nad oprawionym kamieniem księżycowym :)

D. Drugim przystankiem wędrującego naszyjnika były Bory Tucholskie, czyli okolica, z której w świat wypuściła kamień Kasia. Tutaj troskliwie zajęła się nim Agnieszka Mundra :)

Ze srebrnego drutu, w technice wire-wrappig wyplotła Wędrasiowi srebrne skrzydełka :) Ozdobiła je malutkimi białymi perełkami naturalnymi i w takim kształcie zaczątek naszyjnika…

E. ...posłała do Kasi Kucharczyk :)

Kasia, która jest specjalistką w beadingu, swoje elementy postanowiła, jakżeby inaczej ;), wypleść :) Z setek maleńkich srebrnych kuleczek i kilkudziesięciu kryształków Swarovskiego wyczarowała dwie identyczne plecionki, które umocowała do elementów Agnieszki.

F. Kolejny przystanek Wędrasia nie był szczególnie odległy, bo wystarczyło, że przebył 60 km, aby znaleźć się w pracowni Dorotki Foltan :)

Dorota ze srebrnego drutu stworzyła dwa nowe, delikatne i ażurowe, a jednocześnie bogato zdobione elementy, w które wplotła wrzecionka przejrzystego kwarcu i malutkie białe perełki. Zamocowała je powyżej plecionek Kasi, rozbudowując obwód naszyjnika.

G. Wędraś w nowej oprawie pojechał następnie na malownicze Podlasie do Małgosi Budlewskiej.

Małgosia ten ślubny naszyjnik ozdobiła delikatnie i nienachalnie: malutkimi kropelkami kamienia księżycowego, pięknie fasetowaną brioletką kryształu górskiego, białą perłą keishi oraz odrobinką połyskujących złotem elementów gold – filled :) Po czym spakowała go w pudełko i posłała…

H. ... na przepiękne Roztocze – do Małgosi Sowy :)

Ślubne projekty Małgosia darzy ogromnym sentymentem, dlatego ten Wędraś od pierwszej chwili chwycił ją za serce :) A skoro to już się stało, to nie pozostało jej nic innego, jak tylko… dorobić mu serca :) Aby zachować lekkość i delikatność naszyjnika, swoje serduszka Małgosia wykonała jako ażurowe, filigranowe formy ze srebrnego drutu :)

I. Ze swojej dalekobieżnej podróży po kraju, wędrujący naszyjnik powrócił wreszcie do Krakowa, gdzie zaopiekowała się nim Ola Rykaczewska.

Z Grodu Kraka wyjeżdżał jako Wędraś Ślubny, a wrócił do niego jako nocny motylSatin White. Skrzący się i połyskujący niczym delikatne skrzydełka tej pięknej ćmy, za serce chwycił również Olę, która uznała, że nie może on zawisnąć na zwykłym łańcuszku… Po chwili namysłu, z fasetowanych kuleczek opalitu uplotła własną wersję „łańcuszka”, którą wykończyła maleńkimi serduszkami ze srebrnego drutu :)

J. Po czym osobiście przekazała ślubnego podróżnika Marceli Krukowieckiej :)

W pracowni Marceli naszyjnik zagościł zaledwie na kilka godzin, ale zdążył wzbogacić się o przepiękny, koronkowy detal, który miał zwieńczyć jego zapięcie :) Na podstawie ze srebrnej blachy Marcela nalutowała arabeski ze srebrnego drutu, a w oprawie ze srebrnej koronki umieściła połyskujący nieziemsko kaboszon kamienia księżycowego :)

K. Po skończonej pracy zabrała Satin White na nocny spacer po Krakowie i osobiście dostarczyła do Patrycji Mordalskiej :)

Patrycja, jako początkująca mama, cierpiąca na permanentny czasobrak, część pracy zabrała ze sobą na basenowe zajęcia dla niemowlaków!, podczas których wykonała podstawowe elementy ze srebrnego drutu :) Potem, już w zaciszu własnej pracowni, dolutowała je do wykonanej przez Bożenę oprawy kamienia, dodając od siebie maleńkie błękitne cyrkonie. Po czym tak wzbogaconą oprawę zamontowała z powrotem na swoim miejscu, a części naszyjnika gdzieniegdzie pozłociła!

L. ... i przesłała tam, gdzie naszyjnik zaczął swoją drogę - do mojej pracowni :)

Ja szybko zabrałam się za dokonywanie drobnych, niemal niezauważalnych zmian - tu przesunęłam, tam przełożyłam, dorobiłam zapięcie naszyjnika oraz perłowo-kryształowe gronko poniżej kamienia księżycowego. A potem już tylko napawałam się widokiem tego, co udało nam się stworzyć :)

Po całej swojej podróży, po przebyciu 3000 km, po przejściu przez ręce tylu zdolnych osób, po wszystkich zabiegach, którym go poddano, nasz wędrujący naszyjnik prezentuje się tak:

 

A tu zbliżenie na misternie zdobiony przód, pełen wyjątkowo pięknych kamieni księżycowych, kryształów górskich, naturalnych pereł oraz kryształów i kryształowych pereł Swarovskiego. Tylko spójrzcie na to magiczne serce Wędrasia, pełne ornamentów wykonanych rękami Agnieszki, Bożenki oraz Patrycji:

...i na detale stworzone przez Kasię, Dorotkę...
...Olę...
... oraz Marcelę i Gosię,
... a także delikatne zapięcie i skromne gronko mojej roboty:
 

I jeszcze złocenie i zdobienie oprawy - oba wykonane rękami Patrycji:

 
Już teraz wiem, że będzie mi bardzo trudno rozstać się z tym naszyjnikiem, gdy aukcja się zakończy. Z pewnością jednak przyjemnie będzie mi się go pakować w to śliczne pudełko, ręcznie zdobione przez jedną z zaprzyjaźnionych scraperek, Olgę Heldwein :)

Nasz nocny motyl Satin White, choć sam w sobie delikatny i olśniewający, prawdziwego blasku nabiera na kobiecie, zwłaszcza tak pięknej, jak Żaklina Stanek, która w makijażu Weroniki Gwiazdy stanęła dla nas przed obiektywem niezrównanej Agnieszki Rzymek, już drugi rok z rzędu uczestniczącej w akcji Biżuteryjki dla WOŚP.

Dziękujemy za Waszą pomoc i fotografie pełne magii! :)

 








Dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy każdy grosz się liczy, dlatego licytację tego cuda zaczynamy od złotówki :) Zaś więcej o naszej akcji i wszystkich jej projektach możecie przeczytać na naszym blogu: